Share

Z pamiętnika misjonarza "Kota"

Angolskie Betlejem

„Bóg się rodzi, moc truchleje...” Dziwne te narodziny – ani śniegu, ani choinek z kolorowymi bombkami i światełkami, a zamiast tego 35° C w cieniu i palmy! To były pierwsze takie moje święta Bożego Narodzenia na kontynencie afrykańskim w Angoli.

Adwent. Minęło kilka dni od rozpoczęcia nowego roku liturgicznego. Była godz. 5.30. Na dworze powoli się rozjaśniało. Próbowałem otworzyć rozespane oczy i spoglądałem na „poruszający” się sufit. Przetarłem oczy i zobaczyłem zawieszoną dwa metry nad moją głową niewielkich rozmiarów jaszczurkę. Jej skóra była tak przezroczysta, że widać było prawie wszystkie wnętrzności tego małego stworzenia. Z czasem odkryłem, że była to moja opiekunka. Kiedy ja spałem, ona czuwała i biegała po ścianach i suficie, zjadając wszelkiego rodzaju insekty, w tym te najgorsze, przenoszące malarię, czyli komary.

Henryk Ślusarczyk SVD

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

 

 

Miesięcznik MISJONARZ
ul. Ostrobramska 98, 04-118 Warszawa
Tel.: +48 22 280 99 65
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

W następnych numerach:

  • Józef Maciołek SVD, Uroczystość konsekracji na biskupa
  • Zenon Szabłowiński SVD, Głoszenie miłosierdzia Bożego słowem i czynem